Zaglądamy dzisiaj do wyjątkowego miejsca w Karkonoszach, które znalazło się w naszych rankingu Najbardziej Psiolubnych Noclegów 2018 roku.  Poznajcie Anetę Myśliwiec – trenerkę, kobietę biznesu i miłośniczkę psów, która kilka lat temu odnalazła to miejsce i przystosowała do najskrytszych marzeń psów ich właścicieli!

Kiedy ostatnio rozmawiałyśmy przez telefon, opowiadałaś, że raczej nie śpisz więcej niż 5 godzin. Jak wygląda Twój standardowy dzień? Czy masz w ogóle czas na odpoczynek?

Oj to już zamierzchłe czasy, haha! Kiedyś rzeczywiście to było spanie po 5 godzin, a teraz przyszedł czas na porządne wysypianie się. Własna działalność wymaga samodyscypliny. Nie osiągnie się dobrej organizacji czasu będąc niewyspanym. Rzeczywiście gdy rozmawiałyśmy ostatnio tempo mojego życia było bardzo intensywne. Nasz rozmowa zastała mnie z resztą za granicą, gdzie przebywałam służbowo. Od tamtej pory jest intensywnie, ale już nie tak szaleńczo. Priorytetem stała się troska o własne zdrowie, ciało, formę. To daje dużo dobrej energii. A tę można spożytkować na pracę, nowe projekty, pomysły.

Jak zaczęła się Twoja przygoda z Basenem Przesieka?

Basen Przesieka to historia niesamowita. Kto wierzy w przypadki powie „przypadek”. A kto nie, zobaczy w tym „tak miało być”. Kiedy przyjechałam pierwszy raz w Karkonosze byłam oczarowana. Tymi górami, architekturą, atmosferą. Pomyślałam, że byłoby dobrze kupić tutaj kawałek ziemi na domek na późniejsze lata.

Oglądając działki trafiłam na Basen. Nigdy w życiu nie widziałam czegoś podobnego. Klimatyczny, drewniany, w nietypowej formie dom i woda tuż koło domu. Wszystko skąpane w bujnej zieleni. To był lipiec. Pełnia lata. A obiekt był na sprzedaż. Miałam w tym czasie już inne plany inwestycyjne. Ale…zmieniłam je i kupiłam Basen. Na początku miał być obiektem tylko prywatnym do dyspozycji mojej i rodziny, przyjaciół. Kolejne lata pokazały, że czeka go inna misja. Że będzie rajem dla ludzi, którzy na wypoczynek chcą zabrać również swoje psy.

Po zdjęciach, które znajdziemy na stronie Basenu Przesieka, łatwo można się domyślić że to miejsce z historią. Jak dużo wiemy o tym co działo się w pierwszych latach jego działania?

Basen został zbudowany przez Niemców (bo to dawne ziemie niemieckie) jako ogólnodostępne kąpielisko. Przesieka nazywała się Hain i była tzw. luftkurortem czyli miejscowością wypoczynkową, gdzie jakość i walory powietrza równały się parametrom powietrza w Alpach. Hain była więc miejscowością wypoczynkową, gdzie kuracjusze przyjeżdżali po zdrowie, regenerację, na wakacje.

Basen był popularny i znany. Udało nam się zgromadzić historyczne pocztówki, na których uwiecznieni zostali wypoczywający w tym miejscu już w latach 30-tych ubiegłego stulecia! To znaczyłoby że basen ma już około 100 lat! Takich basenów było na tych ziemiach kilkanaście. Został do dziś tylko ten! Jedyny i ostatni.

Kiedy go kupiłam był już Posiadłością prywatną, a dom – domem mieszkalnym. Niemniej jednak obiekt wymagał dużo pracy i przez kolejne lata wkładaliśmy w niego mnóstwo czasu, miłości oraz środków. Dziś możemy powiedzieć, że plan został prawie wykonany. W domu zostały poczynione remonty. A teren wciąż porządkujemy i próbujemy nadać roślinności i skałkom pożądany przez nasz kształt. Został też wyremontowany basen, który jest główną atrakcją tego miejsca w sezonie. Planujemy jeszcze jedną inwestycję na terenie obiektu, ale niech to będzie niespodzianka. Myślimy, że uda się nam ją zrealizować do końca tego roku.

Jaką rolę w Twoim życiu odgrywają zwierzęta? Jak to się wszystko zaczęło?

Moja historia w tej kwestii nie zacznie się od słów: „W moim domu zawsze były zwierzęta…”, ponieważ nigdy ich w domu nie było 🙂 Mój pierwszy pies to moja ukochana rasa do dziś: owczarek środkowoazjatycki Elba. Moja najstarsza suka ma dziś 13 lat i jest już staruszką. Po niej pojawił się kolejny CAO Asman i kolejna już z moim przydomkiem Azare Korzenie Azji. Stąd mam 3 azjaty w podeszłym wieku i jednego jack russell terriera Rolexa. Bardzo chciałam wystawiać azjaty i robiłam to kilka lat. Miałam nawet jeden miot. Uczestniczyłam w wystawach w Polsce i za granicą: na Słowacji, na Węgrzech, na Litwie. Ale handling nie był moim przeznaczeniem. Ani hodowla.

Kiedy to zrozumiałam pojawiło się to co naprawdę miałam robić z psami: treningi, szkolenia, behawiorystyka, ośrodek, rajdy z psami, Basen Przesieka czyli wypoczynek z psem, uczenie ludzi rozumienia psów czyli SZEPTUN.

Dużo właścicieli obiektów turystycznych boi się zapraszać rodzin ze zwierzętami do swoich hoteli i pensjonatów. Jak było z Tobą? Czy nie ma takich chwil, kiedy żałujesz że nie jest to tradycyjny pensjonat?

Zawsze śmieję się gdy mówię, że jeszcze nie mieliśmy zniszczeń spowodowanych przez psy 🙂 Przez ludzi tak 🙂 Ale i te również znikome.

Psy zaczęły się pojawiać w naszym obiekcie spontanicznie z naszymi pierwszymi gośćmi. Poza tym my sami również od początku jeździliśmy tam i przebywaliśmy z psami. Więc nie był to dla nas żaden problem zrozumieć, że ludzie chcą jechać na urlop z ukochanym psem.

Mamy wspaniałych gości. Wszyscy kochają zwierzęta. Dbają o nasz dom. Sprzątają po swoich psach. I wybierają naszą Posiadłość właśnie dlatego, żeby ich psy miały tam dobrze.

My nie pobieramy opłat za psy, niezależnie od tego ile ich jest. Dla kogoś kto ma gromadkę psów lub duże psy gdzie indziej niezbyt mile widziane, u nas znajduje swój raj. Rano otwierasz drzwi, wychodzisz z kubkiem kawy i wypuszczasz psy nie martwiąc się o nic, o sąsiedztwo, o inne psy itd. Pełen komfort, swoboda, wolność Twoich psów i Twoja. Rozumiemy potrzeby właścicieli psów. Był moment kiedy w naszym domu było ich aż sześć!:)

Nigdy nie żałowałam tego kierunku w turystyce i nie zamierzam też wprowadzać opłat za psy. Mamy na miejscu spore psie wyposażenie łącznie z zabawkami edukacyjnymi dla psów od tego sezonu. I tak będzie już zawsze.

Gdybyś miała poradzić coś menagerom i właścicielom, którzy chcą zapraszać psy do swoich obiektów, co by to było? Jak sprawić, żeby psiarze się dobrze czuli?

Jako osoba podróżująca z psem dobrze się czuję jeśli ktoś nie każe mi płacić 50 złotych za dobę za psa. Byłam ostatnio w obiekcie gdzie ta opłata wynosiła 20 złotych i nie budziło to moich mieszanych uczuć. Na pewno zbyt drogie czy nazbyt eleganckie wyposażenie może spowodować pewne obawy ludzi, którzy mają już jakieś doświadczenia ze zniszczeniami poczynionymi przez ich psy. Myślę, że my w tej kwestii osiągnęliśmy pewien balans. Wnętrze naszego domu jest swojskie, domowe, klimatyczne, czyste i widać, że zadbane, ale też nie stanowi bariery i nie powoduje obaw przed puszczeniem psa luzem i jego swobodnym poruszaniem się po parterze domu. Warto o tym pomyśleć.

Miski, woreczki, smycze itp. są sygnałem dla gości, że naprawdę mile witamy psy. No i teren 🙂 U nas to ponad hektar i woda w sezonie. Nie mam mowy o psiej radości, jeśli nie mamy kawałka terenu do swobodnego poruszania się psów i ich wolności 🙂 Nasi goście bardzo to doceniają.

 

Zdaje się, że to jeszcze nie koniec 🙂 Czego jeszcze mogą się spodziewać właściciele psów, którzy szukają czegoś więcej niż beztroskiego lenistwa w Karkonoszach?

W naszym programie są już cykliczne wydarzenia. Należą do nich rajdy w ośrodku Szeptuna w Goszycach na styku województw śląskiego i opolskiego. Oraz Obozy dla ludzi aktywnych z psami w Karkonoszach w województwie dolnośląskim. W Szeptunie w Goszycach szkolimy, trenujemy, biegamy z psami, rajdujemy, organizujemy psie przedszkola i rozsądną integrację. Podkreślam słowo „rozsądną”:) Nie mamy i nie oferujemy tzw. wybiegu dla psów, gdyż niekontrolowany kontakt z grupą innych psów kończy się często dla psa poważnymi konsekwencjami w obrębie jego psychiki i emocji na całe życie.

Tak więc preferujemy na przykład Rajdy. Rajdy to spotkania psiarzy i wspólna grupowa wyprawa do lasu. A trzeba zaznaczyć, że Szeptun jest otoczony pięknymi lasami. Psy są oczywiście na smyczach. Większość właścicieli psów stosuje na tych imprezach uprzęże dogtrekkingowe mimo, że nie robimy nic na czas ani wyczynowo. Zorganizowaliśmy również absolutne novum jesienią 2017 roku, a mianowicie Psie Podchody. Była to wyprawa, gdzie jej uczestnicy z psami musieli odnajdywać w lesie schowane mapki, wskazówki i zadania, aby dotrzeć do celu wyprawy. Ponieważ lubię pisać i bawić się słowem, to napisałam na tę okoliczność długą rymowana „leśną bajkę”, w którą wszyscy „weszliśmy” i podążaliśmy. Myślę, że było to ciekawe doświadczenie i całkiem fajna zabawa.

W tym roku po raz trzeci organizujemy „Obóz z psami” czyli aktywny czas dla ludzi z psami w Karkonoszach, tym razem z elementami treningu psów i nosework. W ramach tego Obozu mamy też w planach wejście z psami na Śnieżkę. Ale też i rekreację. I kąpiele. I wypoczynek. I integrację. Przyjaźnie nawiązane podczas naszego pierwszego Obozu trwają do dziś i spotykamy się w Przesiece przy innych okazjach również. Uczestnictwo w naszym Obozie to zawsze kameralna grupa kilku osób, domowa atmosfera, moja opieka na każdej płaszczyźnie, elastyczność i fajna atmosfera. Mieszkamy w jednym domu. Więc i ludzie i psy – musimy się uszanować i dogadać:) Sama Posiadłość i dużo wody sprzyja maksymalnemu relaksowi. Do tej pory w ramach Obozu wędrowaliśmy zwiedzając. W tym roku dokładamy element nauki i praktyki z psami w postaci nowoczesnego treningu psów oraz nosework. Mam to szczęście, że mogę się kształcić się po okiem jednego z najlepszych trenerów psów w Europie. I tę wiedzę przekazuje moim podopiecznym.

 

A z naszych najnowszych pomysłów to myślę, że możemy już wypuścić jaskółkę – wspólnie z Magdą z Dzikość Serca Szeptun w moje osobie organizuje na jesień w Karkonoszach spotkanie tych, którzy podróżują ze swoimi psami czyli Spotkanie Psich Blogerów Podróżników, którzy aktywnie żyją ze swoimi psami, odwiedzając coraz to nowe miejsca, często wędrując po górach jak Magda. Magda to zwyciężczyni naszej pierwszej edycji zabawy, gdzie poprosiliśmy na łamach FB chętnych na spędzenie z Szeptunem wspólnie weekendu gratis w Basen Przesieka o zgłoszenie takiej gotowości. Ze wszystkich, którzy wzięli udział w zabawie wybrałam i zaprosiłam Magdę i jej psi team. I to był początek tej znajomości, którą bardzo sobie cenię. Kolejną zwyciężczynią naszej zabawy była również Magda, tym razem z Poznania, która przyjechała na weekend do nas dosłownie chwilę temu ze swoją mamą, chłopakiem, siostrzenicą i czterema adopciakami. Kolejna edycja zabawy na jesień. Myślę, że ta zabawa to będzie nasz kolejny znak charakterystyczny. Zawsze powtarzam, że radość z posiadania czegoś jest wtedy, gdy można się tym dzielić. Dlatego dzielę się Posiadłością i sprawia mi to ogromną radość. Poznaję przy tym ciekawych, kochających psy ludzi i ich historie.

Moim celem jest aby Szeptun Posiadłość Basen Przesieka była topową bazą wypadową dla ludzi z psami w Polsce, oferującą absolutny komfort i wygodę dla zwierząt, a tym samy spokój i zadowolenie ludzi. Połączenie gór i wody przy olbrzymiej przestrzeni, wyłączności i prywatności, dokraszone ciszą i pełnym kontaktem z naturą, pozwala mi sądzić, że śmiało możemy sięgać po to miano.

Przydatne linki: