W cyklu Podróże DogInclusive gościmy nie tylko blogerów. Dzisiaj rozmawiamy z właścicielami Villa Toscana Boutique, psiolubnego miejsca w Murzasichle, które znacie z DogInclusive. 

Najlepszych historii nie da się zaplanować – i tak było z nami. Nasz husky wybrał nas sobie sam. Śledził mnie wzrokiem, gdy wraz z moja mamą wybierałyśmy dla niej pieska. To jak rodzaj hipnozy – nie mogłam przestać o nim myśleć. Dwa tygodnie później Jurek pojechał do schroniska w Nowym Targu, żeby go zabrać.

 

Morda był w schronisku pół roku. Ktoś wyrzucił go z samochodu. Był bity, wracał 2 razy z adopcji. Był wycofany, chudy, odmawiał jedzenia. Gdy usłyszał słowo IDZIEMY –  oszalał z radości. Do dzisiaj to słowo jest magiczne – uwalnia pokłady radości i wiatr od machającego ogona.

Przez pierwszy rok było bardzo ciężko – husky to wymagająca rasa – bardzo silna, charakterna. Do tego potrzebująca mnóstwo uwagi i ruchu. Nasz Morda jest psem polującym, z bardzo silną wilczą naturą, z bagażem doświadczeń. Mieszanka wybuchowa.

Po wielu perypetiach udało nam się stworzyć stado oparte na ogromnej więzi i okiełzać trochę jego wilczą naturę. Nie podaje łapy, nie wykonuje poleceń które w jego odczuciu są bez sensu, wraca ze spaceru kiedy on chce, a nie kiedy my go wołamy. Jest ogromnym indywidualistą, jednak z nami związany jest tą ogromną siłą, która charakteryzuje psy schroniskowe – na zawsze!

 

Jakie rady dalibyście początkującym psim podróżnikom?

Bardzo dużo podróżujemy, a Morda wraz z nami. Najważniejsze dla nas w podróży z psem to zapewnienie mu bezpieczeństwa. Zawsze zabieramy ze sobą karmę, do której jest przyzwyczajony. W samochodzie ma swoją klatkę, która jest jak nora – zawsze bezpieczne miejsce. Mamy ustalone tempo podróży – z przerwami na odpoczynek, spacery, wyciszenie. Noclegi wybierane są pod kątem psa – zdarza się jednak, że obsługa słysząc, że podróżujemy z dużym psem, nie chce dokonać rezerwacji. Dlatego bywało ze spaliśmy w różnych miejscach na plaży, w namiocie, pod gwiazdami. Nie w każdym kraju podróżowanie z psem jest normą.

Morda w zeszłym roku przeszedł babeszjozę, był też ukąszony przez żmiję. Zawsze przy sobie mamy zapas leków i zapewniony kontakt z weterynarzem który opiekuje się nim od czasów schroniska. Jeżeli pies zażywa stale jakieś lekarstwa, warto mieć przy sobie historię leczenia. Mordka ma kilka swoich szelek i smyczy. Zawsze zabieramy zapasowy komplet, każdy z nich ma identyfikator. Oczywiście ma też chip który jest zgłoszony w międzynarodowej bazie i najważniejsza rzecz – paszport – bez niego nigdzie się nie ruszamy. Jest niezbędny na granicy, przy kontroli, czy chociażby przy kupowaniu biletu na prom.

 

Dlaczego warto podróżować z psem?

Podróże z psem otwierają na kontakt. Ludzie chcą rozmawiać na jego temat, zawsze mają jakieś wspomnienia o swoich psach, którymi chcą się podzielić. Są serdeczni i otwarci, z ogromną łatwością zagadują, uśmiechają się. Zdarza nam się że dostajemy dla niego smakołyki. Z drugiej strony będąc w miejscach bardziej odludnych, podróżując off-road czujemy się bezpieczniej. Ta rasa nie jest stróżująca i obronna, jednak sprawdza się jako wizualny odstraszacz ludzi ze złymi zamiarami  😉  Morda wzbudza ogromny szacunek. Zdarzają się też śmieszne sytuacje. Przekraczaliśmy kiedyś granicę z Rumunią. Pełna kontrola związana z obostrzeniami dotyczącymi uchodźców. Gdy Celnicy zobaczyli paszport Mordy do samochodu wyszli wszyscy mundurowi którzy byli na służbie. Robili mu zdjęcia – wypytywali o niego. Wstrzymaliśmy i tak długą kolejkę na prawie pół godziny.

 

Czym się zajmujecie na co dzień?

Na co dzień zajmujemy się hotelarstwem. Naszego Mordę bardzo dobrze znają nasi Goście. To niezwykłe, ale Morda w całej swojej indywidualności ma niesamowicie subtelne podejście do dzieci. Ma swoją ulubiona Alę, która przyjeżdża na wypoczynek co roku i każdego wieczoru „głaskają” się przed snem”. Jest grono Gości, którzy nie wyobrażają sobie pobytu w Villa Toscana bez zobaczenia Mordy.

To dzięki niemu jesteśmy psiolubnym miejscem. Rozumiemy potrzeby psiarzy i dlatego nasza obsługa doskonale wie jak się zachować przy pieskach. Mamy jasne zasady hotelowe, które zapewniają komfort dla psów, mamy wszystko co potrzebne do obsługi psa łącznie z psiewodnikiem po okolicy. W określonych terminach nie pobieramy opłat za pobyt „futerków”. Mamy swoich czworonożnych stałych Gości. Morda jest taką hotelową maskotką. To jego zasługa, że jesteśmy tak otwarci na pobyty z psami. Na pewno nie byłoby to możliwe gdybyśmy nie mieli własnych doświadczeń  z podróżowaniem z psem.

Bywają okresy gdzie wyjeżdżamy służbowo np. na targi, konferencje, szkolenia –  jesteśmy zajęci całymi dniami. Jesteśmy wtedy zmuszeni zostawić Mordę na jakiś czas. Jedziemy wtedy do psiego hotelu gdzie Morda ma swoją ukochaną ciocię. Przez przypadek trafiliśmy kiedyś do hotelu Amok pod Krakowem. Mordę pokochała z wzajemnością Właścicielka i jest to dla nas ogromna ulga gdy musimy go zostawiać – bo wiemy że ma najlepsza z możliwych opiekę. Ma swój kojec, dużo przestrzeni, ruchu. Jest z osobą która bardzo lubi. Śmiejemy się że jest wtedy na kolonii. To ważne żeby mieć takie miejsce bo nie wszystkie wyjazdy nadają się do zabrania psa. Czasami lepiej jest mu dać kilka dni przerwy niż narażać na zmęczenie.

 

Czy macie jakieś ulubione miejsca albo najlepsze wspomnienia?

Z podróży najbardziej utkwił nam w pamięci wyjazd do Wenecji – może dlatego, że wymagał od nas ogromnego poświęcenia uwagi na jego potrzeby. Wybranie hotelu, który akceptuje duże zwierzęta było nie lada wyzwaniem. Również znalezienie miejsc na psie sprawy wymagał dokładnego przeczesania mapy. W dzień unikaliśmy placów bo wzbudzaliśmy panikę wśród gołębi. Za to nocne spacery były fantastyczne. Kilka dni spędzonych w tak gwarnym miejscu było pełne emocji i zupełnie nowych doznań. Podróż motorówką była dla niego ogromną frajdą – każdy spacer wąskimi uliczkami ogromnym przeżyciem dla całej trójki. Ilość wykonanych zdjęć przez turystów naszemu wilkowi – niezliczona.